|
Zbigniew Herbert w Przesłaniu Pana Cogito nawoływał, abyśmy powtarzali nieustannie wielkie słowa, słowa magiczne, abyśmy powtarzali je z uporem. Natomiast w eseju Duszyczka pisał, że jednym z grzechów śmiertelnych kultury współczesnej jest to, ze małodusznie unika ona frontalnej konfrontacji z wartościami najwyższymi. Niniejsza książka o znamiennym tytule „Prawda w życiu moralnym i duchowym" jest próbą uniknięcia owego grzechu. Jej celem jest właśnie konfrontacja filozofów, politologów, socjologów z jedną z najwyższych, uniwersalnych wartości - prawdą. Książka jest dziełem zbiorowym, składa się z 37. artykułów umieszczonych w czterech rozdziałach. Pierwsze dwa, dotyczą miejsca i znaczenia prawdy w życiu moralnym i duchowym człowieka, natomiast kolejne, poszerzają perspektywę poznawczą o ukazanie wartości prawdy w nauce w ogóle i w naukach społecznych w szczególności.
Prawdę trzeba definiować i jednocześnie trzeba nieustannie poszukiwać dla niej adekwatnego miejsca w życiu każdego z nas, w naszych relacjach z innymi i z całym światem. Pytanie starożytnych Rzymian - Quis veritas? oraz jaką rolę odgrywa prawda w życiu jednostek i całych społeczeństw? - jest ciągle aktualne. Czyż nie jest tak, że egzystencja ludzka nabiera głębszego sensu dopiero w odniesieniu do prawdy? Atoli życie jednostek i istnienie całych cywilizacji traci swoją duchową moc przetrwania w momencie odwrócenia się od tej wartości.
Czy można zatem żyć bez prawdy? - W sensie biologicznym z pewnością tak, ale w wymiarze głębszym, poza ową cielesność wkraczającym, odwrócenie się od prawdy oznacza śmierć najgorszą z możliwych - śmierć duszy. Wyparcie się prawdy prowadzi bowiem prędzej czy później do dezintegracji psychicznej i intelektualnej człowieka, do dysonansu poznawczego i moralnego, w którym długo egzystować nie można. Wszak uznanie i szacunek dla prawdy to jeden z koniecznych warunków zdrowia psychicznego. Ale o jaką prawdę w tym przypadku chodzi? Wszak wyróżnia się wiele jej wymiarów : poznawczy, metafizyczny, egzystencjalny. Jest „prawda wiary" i „prawda rozumu". Jest „prawda myśli" werbalizowanych w postaci zdań i „prawda bycia" rozumiana jako tożsamość owych myśli ze słowami i czynami. Niezależnie jednak od tego, jak się ją rozumie, prawda powinna być przewodnikiem, powinna oświetlać mroki naszego świata i naszego życia. Nie bez powodu Cyceron użyje zwrotu Veritatis luce - światło prawdy. Papież Jan Paweł II mówić będzie o Veritatis splendor - blasku prawdy, a dla Platona świetlana moc prawdy będzie tak wielka, że z konieczności porwie nas ku sobie.
Należy również pamiętać, że od czasów starożytnej Grecji filozofowie złączą prawdę z innymi wartościami. Z dobrem, któremu powinna służyć, ze sprawiedliwością, której powinna być wyrazem, ze szczęściem, które powinna warunkować. Prawdę wiązano również z mądrością, wszak zasada mądrości nie może być fałszywa oraz z poczuciem wolności rozumianej jako duchowe wyzwolenie od zła.
Na zakończenie trzeba podkreślić, że określenie się człowieka wobec prawdy oznacza moralny wybór i konieczność jego dokonania. Prawda musi pociągać za sobą wybór a tym samym niechęć do kompromisu. Z kompromisem pogodzić się nie daje, bo w swej naturze jest bezkompromisowa. Kompromis bowiem oznacza zgodę na zatarcie prawdy, na „zmącenie czystej wody" jak mówili Stoicy i uznanie owego zmętnienia za stan nie tylko naturalny ale wzorcowy.
Co zatem należy czynić aby owego poznawczego i moralnego zmętnienia w sobie uniknąć i nie paść jednocześnie jego ofiarą ze strony innych? Filozofowie odpowiadają, że trzeba pielęgnować w sobie „dobry umysł" - bona mens. Umysł, który zdąża ku temu co prawe i uczciwe, który nie służy wyłącznie jednostkowym lub zbiorowym interesom, który nie daje się zinstrumentalizować, podporządkować i zastraszyć. Umysł, który realizuje „posługę dążenia do prawdy".
Dorota Probucka
|